zgaga 2010-02-03 21:44:06

Siedzę w szlafroku i wszystko mnie wkurwia. Chciałabym napisać jak Kuba Sz, że najbardziej kot, co wygląda jak krowa, ale akurat nie.
Jutro mam egzamin i mam wrażenie, że nic nie umiem. Wpienia mnie że mam zgagę, że wiem, że to od fajek, że zjadłam zbyt ciężki obiad, że sąsiad z dołu ma nie tak pod sufitem i narzygał na półpiętrze, że mi się kiepsko maluje paznokcie, bo chyba lakier zgęstniał, że mam burdel w kuchni... no kiedy właśnie nie burdel, tylko brudno, brudno, brudno, nienawidze brudu, że mi się jeszcze nie aktywował pakiet 500 sms, że mam w tym miesiącu mało kasy, że na biurku też mam bajzel, że wirówka nie działa, odkurzacz nie działa, w piecu trzeba palić, że ZIMA, kurwa, jebać zimę, dawajcie mi tu wiosnę i to w trymiga, że w TVN leci film z Klintem Istłudem, którego kurwa nienawidzę, bo jest pierdolonym amerykańskim gierojem co to cały talibski samolot z talibami zniszczy jednym spojrzeniem tylu "jestem twardy jak żelbeton", że mam na parapecie pół metra śniegu, że o rany boskie i w ogóle!!!!

Wrrr!!!

skomentuj (0)

A elektrownie atomowe i tak postawią! 2010-01-24 23:59:21

Sesja od jutra rusza. Wcale mnie nie stresuje, wcale mnie nie stresuje, wcale...
Gówno prawda. Stresuje!
Poza tym jestem słabeusz i rzuciłam pedagogikę. W ogóle nieciekawe i na dodatek straszne ilości. Czy na wschodo też tyle było na pierwszym roku??
Nieważne.
Posłuchałabym sobie Pidżamy, ale głośniki w laptopie są popsute.
A!
I jest stanowczo ZA ZIMNO. Chcę wiosnę. Przy Tobie.

Poza tym TAK, poproszę elektrownię atomową!!! Może być na moim własnym podwórku!!!
Wrrr. Łatwo się irytuję, a na kretyństwa to już w ogóle w pół sekundy.
KURWA MAĆ. No co??? Mój blog, będę sobie przeklinać ile wlezie!

Obcięłam kotu pazurki. Syczał, gadzina.

Muzyka na dziś: http://www.youtube.com/watch?v=Qu-9ePRHYKw . Z tych raczej immortalowych.
Dobranoc z państwem się.

A, wspominałam, że ząb mnie boli?

skomentuj (1)

Serio, serio. 2009-11-18 21:16:50

Taki jeden Kuba, który wymyślił, że mój kot jest krowiasto-kolorowy, kazał mi się zabrać za poważne pisanie.
No to się zabieram.
Zaszło sporo zmian- większość szacownego Czytelniczego Grona wie, kto nie wie to się zaraz dowie: zerwałam zaręczyny.
Ho.
Cały proces trwał miesiąc, nie ukrywam, że nie było łatwo i raczej sobie popłakałam więcej niż mniej (jak na moje standardy), ale koniec. Pierścionek oddany, wesele odwołane, szycie kiecki też.
Buty mam ślubne i taką opaskę na głowę, bardzo ładną.
Może się kiedyś jeszcze przydadzą, aczkolwiek nie tak zaraz.
Poza tym bardzo poważną sprawą jest R- inny niż na początku tego bloga, więc dla ułatwienia nazwijmy go A.. .albo po prostu Ryszardem- w każdym razie nie ukrywając niczego, jest  to szalenie Ważna Osoba, któa powoduje u mnie motylki w brzuchu i ogólną radość. I szczęście. (Jeśli to czytasz Ty, chociaż nie sądzę, to musisz mi wybaczyć. I pamiętać, że to nie była Przyczyna ani Powód.)

Poza tym nadal mieszkam z Żesławem oraz Karoliną i Darią, Anka jest na etapie wyprowadzania się.
Mój pokoik jest lila-róż, w piecu palę no i...
Żyje się.

Aha.

skomentuj (2)

Październik tusztusz:) 2009-09-13 21:28:08

Dajcież go już:D Będę mogła porzucić te niewdzięczne wieloryby na rzecz moich lubych Wschodoznawców, ogarnąć pedagogikę (no bo ogarnę, nie?), i przestać się nudzić nareszcie! Mam co czytać wprawdzie, mam towarzystwo (pozdrowienia dla Karoliny:P), generalnie jest spoko, ale... ej, chyba za Wschodoznawcami tęsknię:)
Dlatego tak szalenie mi się podobał ten weekend. Najpierw Malina i Agata i Ania - spacery po ciemnych Pyzdrach, piwo w Wielkim Pokoju Maliny i babskie rozmowy do późnej nocy, potem Kuba, Natalka i Gosia- kuchnia zadymiona po sam sufit, "wojna" kartami z playboya i ogólnie głupawka po uszy- no nikomu nie muszę tłumaczyć:)
A na sam koniec grill, z którego najbardziej podobało mi się Twoje towarzystwo, mój Drogi:) I zmarzłam okropnie, ale nie szkodzi.

Hej, złota polska jesieni! Cho no tu:)

skomentuj (3)

Sierpień. Uff. 2009-08-26 21:31:40

Od trzech tygodni w najlepsze szaleje sobie sierpień, a ja w najlepsze szaleję sobie w charakterze grinpisowej fandrajzerki. Znaczy, szukam ludzi, którzy chcą ratować wieloryby, przeznaczając na to minimum 12 zł/mc. Proste i dobrze płatne, tylko większość ludzi nie ma mózgu. Ale co tam.
Poza tym szukam współlokatorki i idzie mi jak krew z nosa.
Poza tym zajmuję się zakupami przedślubnymi, i dzięki nim posiadam piękne obuwie i takie coś na łeb, a ponadto dwie suknie, z czego jedna to spadek po siostrze ciotecznej. Tak właśnie.
A w ogóle dzisiejszą notkę sponsoruje Pingwin, bo mnie natchnął był.
I jutro przyjdzie Malina i Agata i Ania i bardzo się cieszę z tego powodu, a 0.7 co mi się chłodzi nie ma tu aż tak wielkiego znaczenia.
No. I w weekend sobie pojadę do Wrocławia, i może spotkam Człowieka-Łyżkę.
Kto wie.
Dobranoc proszę państwa. Autorka idzie spać.

skomentuj (1)

Dawno minął czas twych dziecięcych zabaw... 2009-07-12 23:07:13

W melancholijnym nastroju nie radzę ex-harcerkom wychylać się przzez okno w chłodną noc. Nie radzę gapić się w zanieczyszczone światłami miasta niebo. Nie radzę też łapać w nos szczątek zapachów drzew.
Oczywiście, radzić sobie można, ale ja właśnie zrobiłam wszystkie te rzeczy.

Bardzo, bardzo źle zrobiłam.
Teraz siedzę tu, czuję się jak zwierz w klatce i każdą komórką siebie chcę DO LASU!!!
Natychmiast!!!
Chcę spać na własnoręcznie zrobionym łóżku, chcę się kąpać w nocy w jeziorze, chcę pić herbatę w ciemnej kuchni z kadrą i podjadać do tego chleb z serem od kolacji, chcę wstawać o ósmej, chcę robić apele, chcę słuchać jak deszcz bębni w namiot, chcę chodzić na ogniska, śpiewać "jak ona śmiesznie to mleko piła" i "w dąbrowy gęstym listowiu", chcę później zostać na polanie i gapić się w niebo jak cholerna romantyczka, chcę się wściekać na sanepid, chcę czuć zapach rozgrzanej żywicy, chcę brodzić w trawie po pas, chcę w pośpiechu nakładać beret, chcę spierać się z drużynową innej drużyny o to, czy wolno czy nie wolno zamknąć maszt w kręgu, chcę pomagać najmniejszej druhnie założyć pierwszy raz w życiu chustę, chcę się wzruszać na gawędach pięknych i nudzić na durnych, chcę jeździć na rowerze do wsi, chcę włazić w las i chodzić bez ścieżek, chcę nocami śpiewać do cichego brzdękania gitary, chcę na śniadanie pić kakao "biały miś", chcę się wściekać na komendanta za zmuszanie mnie do pisania wstępów w rozkazach, chcę iść na watrę i spać pod gołym niebem, chcę, o boże, jak ja tego wszystkiego chcę.
Kto nigdy nie był raczej nie zrozumie, a mnie ssie w środku, całą sobą się rwę do tego... a z drugiej strony wiem, że się skończyło- nie ma! Nie ma i nie będzie! I nawet jeśli pojadę odwiedzić obóz mojej Ósemki to potraktują mnie jak weterankę, pokażą jak urządziły swój kawałek lasu... a nie o to mi chodzi, zupełnie nie o to...

Chyba czas się z tym po prostu pogodzić.

   
Nostalgicznie, prawie jak moja pierwsza i ostatnia w życiu gawęda.
A właśnie.
To była piękna gawęda. I wszyscy płakali.
Ja też.


skomentuj (0)

Się dzieje się:) 2009-06-27 22:39:33

Proszę państwa, otóż, nie owijając w bawełnę i nie przedłużając, od wczoraj jestem zaręczona z Jakubem:) Ślub za rok, sala już jest. Podobno to najtrudniejsze:D Nie zrobię z tego bloga ślubnego blogaska z suwaczkami, nie bójcie się:D Ale pochwalić się nie omieszkam:D
Wszystko odbyło się bardzo romantycznie i z szykiem, był spacer, kawiarnia, spacer, fontanna pod Operą, pierścionek z brylantem i nawet się wzruszyłam:) To chyba świadczy o doniosłości zdarzenia:D
Generalnie przeszczęśiwa jestem w tej nowej roli (a co!), z duża energią zabrałam się wespół w zespół z Jakubem i moimi nieocenionymi Rodzicielami za planowanie imprezy, i muszę przyznać, przyjemna rzecz:)
Zapewniam, że do ślubu nie pojedziemy dorożką, nie będzie góralskiej kapeli, a jak ktoś na nas sypnie ryżem albo drobną monetą pod kościołem, to nie RĘCZĘ za siebie.
Zatłukę wiązanką:)
Oh, no i w ogóle wiele by pisać:) Fajnie jest, kochani:D

skomentuj (3)

Księga Gości